Pogoń Szczecin czy Pogoń Nowa Szczecin?

Słynęła niegdyś z największej liczby piłkarzy z Brazylii, ale krajanie słynnego Ronaldinho wcale nie pomagali Pogoni w walce o czołowe lokaty w lidze. Jak się ma teraz Pogoń? To pytanie, które powinien zadawać sobie każdy prawdziwy fan Ekstraklasy, który wie, że wiedza o zespołach, które w niej występują jest po prostu obowiązkowa. Co można powiedzieć o „Potowcach”? Naprawdę bardzo dużo.

Pogoń to jeden z tych zespołów, które powstały tuż po II wojnie światowej, kiedy w końcu można było grać w piłkę, nie bojąc się łapanek, aresztowania i egzekucji (a zdarzały się takie! Innych czekało wywiezienie do obozu koncentracyjnego). Na samym początku swojej drogi Pogoń wcale nie była Pogonią, a Sztormem i przeszła wiele fuzji, żeby w końcu mieć kształt, jaki możemy oglądać dzisiaj. Inspiracja nazwy, barw i ambicji nie była wcale mało ambitna – Pogoń Szczecin chciała kontynuować tradycję jednej z najważniejszych polskich drużyn okresu przedwojennego, czyli Pogoni Lwów (która wtedy była polskim zespołem, a Lwów znajdował się w granicach naszego państwa).

Pogoń bardzo szybko zaczęła przemieszczać się w górę o szczeblach systemu ligowego i już 10 lat po założeniu zaczęła grać w II lidze. Były spadki i awanse, ale niżej niż druga klasa rozgrywkowa Pogoń od 1958 roku nie była. Wszystko zmieniło się już w XXI wieku, kiedy po fatalnym sezonie 2006/2007 właściciel klubu – Antoni Ptak – zaczął… wyprzedawać zawodników (to właśnie wtedy skład Pogoni stanowili niemal w stu procentach Brazylijczycy) i chciał zbudować inną drużynę, w innym mieście.

Do odbudowy klubu ruszyli kibice, którzy utworzyli spółkę akcyjną opartą na bazie kibicowskiego Stowarzyszenia Pogoni Nowej Szczecin. Nowy zespół rozpoczął grę od IV ligi, żeby w ciągu pięciu sezonów wrócić do Ekstraklasy. To właśnie zawodnicy, kibice i pracownicy Pogoni mogą z czystym sumieniem powiedzieć „łączy nas piłka” – bez zaangażowania kibiców, ich ambicji i chęci powrotu klubu na zasłużone mu miejsce, nie byłoby dziś „Portowców” w Ekstraklasie.

Swój największy sukces „Nowa” Pogoń świętowała w 2010 roku, kiedy dotarła do finału Pucharu Polski, w którym przegrała z Jagiellonią Białystok.

Co ciekawe, hymn Pogoni Szczecin został skomponowany przez… zespół trashmetalowy Quo Vadis. Jego oficjalna premiera miała miejsce w 2008 roku, można więc powiedzieć, że „nowa” Pogoń Szczecin, bazując na swojej wieloletniej historii, tworzy swoją własną.

W obecnym sezonie Pogoń zakończyła sezon zasadniczy w górnej części tabeli i dostała się do grupy mistrzowskiej. Zespół z Pomorza nie bije się jednak o europejskie puchary, a spokojnie rozgrywa swoje mecze, licząc na najlepszy możliwy wynik na zakończenie sezonu. Dzisiaj Pogoń bazuje głównie na młodych, obiecujących piłkarzach Polskiego pochodzenia i doświadczonych zawodnikach, którzy swoje umiejętności wypracowali grą w silnych polskich i europejskich klubach – o szkielecie zespołu Pogoni stanowią Rafał Murawski (wcześniej grał w Lechu Poznań) czy Ricardo Nunes (wcześniej Lewski Sofia). Niemniej Portowcy mogą pochwalić się jedną z najmłodszych kard w Ekstraklasie.

 

Źródło: ŁączyNasPasja